Generatywny Coaching Zespołów

Generatywny Coaching Zespołów jest innowacyjną metodą angażowania pracowników w rozwój organizacji. Stanowi fundament Systemowego Doskonalenia Firmy. Po jego przeprowadzeniu zespół jest zaangażowany i samodzielny, tworząc zupełnie Nową Jakość. Ta jakość jest początkiem głębszych zmian systemowych, które rozprzestrzeniają się po wszystkich obszarach firmy.

Dla Kogo?

   Dla Organizacji, w których zmiana jest ważna i pilna
   Dla zespołów, które potrzebują większej synergii.
   Dla Firm, w których należy poprawić współpracę pomiędzy działami

Korzyści dla Firmy

   Poprawa komunikacji wewnętrznej
   Poprawa jakości kontaktów z klientami
   Poprawa jakości produkcji
   Samodzielni ludzie, rozwiązujący problemy w firmie

Kiedy zastanawiam się, jak wyjaśnić Wam, czym jest Generatywny Coaching Zespołów, przypominam sobie niezwykłą historię, o której opowiadano mi kiedyś, w podróży międzyplanetarnej. To była fascynująca podróż…

A było to tak:

Kilkoro inteligentnych pasjonatów stworzyło ekologiczną Farmę na Planecie Industria. Ich współpraca była ciekawa i potrzebna. Zdecydowanie pomagali sobie wzajemnie. Każde z nich miało inną specjalizację, więc kiedy Andrzej zajmował się jakością, a Janusz sprzedażą, Jowita wypełniała kolumny cyfr, starając się księgowość uczynić jeszcze bardziej kreatywną.
Pomimo ogromnych wysiłków Jacka, który zajmował się szkoleniami rolników, na Farmie szerzyły się choroby roślin, a ekosystem nieustannie był atakowany przez szkodniki.
Marta, która zajmowała się rekrutacją kadr rolniczych, z całych sił broniła się przed wypaleniem zawodowym…
Nowi, młodzi rolnicy, pomimo wykształcenia i umiejętności obsługi nowoczesnych maszyn, nie byli dostatecznie zaangażowani, aby zmienić obecny stan na satysfakcjonujący.
Sytuacja Farmy z miesiąca na miesiąc była coraz trudniejsza.

Pewnego dnia, młody informatyk Marcin, który w ramach wspólnego przedsięwzięcia hodował lawendę, usiadł na swoich fioletowych polach głęboko zamyślony.
Gdzieś w zakamarkach pamięci szukał wspomnienia, kiedy przed laty, przeglądał globalną sieć Spacenetu Wszechświata …I wydawało mu się, że widział tam potencjalne rozwiązanie problemów, z którymi borykała się Farma… Wiedział, że gdzieś na dnie jego umysłu czai się genialnie proste rozwiązanie …
– Jak to było? – myślał intensywnie. Wspomnienie, niestety, było zamazanym, szarym obrazem: o Wojownikach Ekosystemu z innej planety… Mimo poszukiwań w pamięci nie mógł przypomnieć sobie nic.
Jego wzrok powędrował w kierunku lekko pordzewiałej lawendy, którą atakowała jakaś zaraza. Roztarł kilka kwiatów pomiędzy palcami, żeby sprawdzić, czy razem z kolorem lawenda gubi zapach.
– Jest !
Jeszcze nie było za późno!
Zamknął oczy. Pozwolił myślom płynąć razem z obłokami.
Wyciszał się. Powoli.
Każda minuta relaksacji oczyszczała umysł z trosk.
Znikały. Czysty ekran…
Spokój opanowywał całe jego ciało i rozprzestrzeniał się po krwiobiegu.
Falowanie lawendy.
Błogostan.
Ciepło.
Muskający skórę wiatr.
Cisza umysłu.

I wtedy, dojrzał ten obraz, o którym już nie myślał …
Przed oczyma jego wyobraźni stanął Zespół Wojowników, którzy uwalniali glebę od szkodników i chorób poprzez wysiew nowych nasion.
Nazywali się Gladiatorami i mieszkali na Planecie Genera, która była jednym wielkim zdrowym ekosystemem, powstałym dzięki siewowi nowej generacji.
„Nasiona Genery” rozrastały się, oczyszczając uprawy.
Ten nowy ekosystem zaczynał się w glebie i rozprzestrzeniał na całą planetę.
Nagła wizja Marcina była jak objawienie. Zauroczony nią, zerwał się z pól lawendy i pobiegł na Farmę, gdzie natychmiast podzielił się ze wspólnikami koncepcją nowego, genialnego rozwiązania.
Jakież było jego zdumienie, gdy spotkał się ze ścianą oporu!!!

Wśród sarkastycznych komentarzy i niedowierzania dojrzał długą drogę, którą muszą przejść, aby dotrzeć do Genery i sprowadzić Zespół Gladiatorów na Planetę Industria.

Pomimo rozwoju Spacenetu Wszechświata, który niezwykle ułatwiał kontakt z innymi planetami, jego wspólnicy musieli przekroczyć Krainy Demonów, aby dotrzeć do informacji z Planety Genery.
Były to ich osobiste Krainy Demonów, które każdy musiał pierwej opuścić, porzucić, aby zostać wpuszczonym do Kosmicznego Space-Dysku.
Krainami rządziły istoty piekielne, z samego Dna Spacenetu.
Owo Dno było muliste, a mimo to pełne ognia, który palił. Wypełniały je problemy, troski i konflikty: Demony dużo czasu poświęcały temu, aby Dno trwało nieprzerwanie. Czerpały z niego nieustannie.

„Demon Dotychczasowych Standardów” czerpał z głupotologii stosowanej…
„Demon Przyzwyczajenia” czerpał z trwania w starym.
„Demon Przekonań cieszył się tym, co nie pozwalało dostrzegać nowych rozwiązań”, a „Demon Pośpiechu” sprawiał, że potrzebujący, nie mieli czasu o nich myśleć.
Był jeszcze „Demon Niewiary”, który blokował przypływ jakichkolwiek olśnień, a każdy skuteczny kosmo – blok, jaki stosował – sprawiając że bohaterowie nie widzieli prawdy o Wszechświecie – dawał mu potężne profity kosmicznej many…

…Kiedy po latach, przypominam sobie tę historię, zawsze zastanawiam się czy bohaterom z Farmy udało się przejść przez Krainy Demonów i uzyskać nową jakość gleby? Czy stworzyli na Farmie nowy ekosystem – tak jak inne Farmy we Wszechświecie? Ekosystem, który swój zaczątek ma w korzeniach roślin, szeroko rozprzestrzenionych w glebie. Korzenie stanowią fundament, na którym rozrasta się dużo, dużo więcej. Rosną z nich: Nowa Jakość Myślenia. Odważni Zaangażowani Rolnicy. Innowacyjne Pomysły. Doskonałe Rozwiązania. Szczęśliwość Farm.
Bo tak właśnie działają „Gladiatorzy Genery”. Czy nasi Bohaterowie dotarli do Genery?
Zadzwonię do nich i zapytam…

Jak sądzicie? Jesteście ciekawi, co było dalej?

MASZ PYTANIA?

napisz do nas!

Ida Dymowska

00 48 507 517 846

00 44 793 825 54 07

info@dymowskastrategie.pl

ZAPISZ SIĘ

NA BEZPŁATNĄ

KONSULTACJĘ